Telefon
22 618 37 37
Email
ul. Zamoyskiego 51A/U2
03-801 Warszawa
Umów się na konsultację

Konsument ma prawo wiedzieć co kupuje

Analiza prawna dr Katarzyny Kalaty

Prawo konsumenta do uzyskania rzetelnej informacji o produkcie stanowi jeden z podstawowych elementów ochrony konsumenckiej, ponieważ dopiero dostęp do prawdziwych, jasnych i odpowiednio wcześnie przekazanych informacji pozwala na podjęcie świadomej decyzji zakupowej. Szczególnego znaczenia zasada ta nabiera w przypadku sprzedaży żywności na odległość, kiedy konsument nie ma możliwości zapoznania się z etykietą produktu przed dokonaniem wyboru, lecz opiera swoją decyzję na informacjach udostępnionych przez przedsiębiorcę na stronie internetowej lub w aplikacji.

Problem ten stał się przedmiotem mojej analizy nie w wyniku teoretycznych rozważań dotyczących prawa żywnościowego, lecz w związku z sytuacją, której sama doświadczyłam jako wieloletnia klientka cateringu dietetycznego Maczfit.

Od grudnia 2022 r. regularnie korzystałam z usług tej firmy, wybierając poszczególne posiłki między innymi na podstawie informacji o ich składzie prezentowanych w aplikacji. Przez niemal cztery lata zakładałam, że informacje udostępniane na etapie wyboru posiłku odpowiadają produktowi, który następnie zostanie mi dostarczony, ponieważ konsument korzystający z profesjonalnej usługi nie powinien być zobowiązany do każdorazowego prowadzenia własnego postępowania weryfikacyjnego.

W sierpniu 2026 r., po zmianie etykiet znajdujących się na dostarczanych posiłkach, porównałam informacje widoczne w aplikacji z informacjami zamieszczonymi na etykiecie jednego z otrzymanych produktów. Porównanie ujawniło różnice, które skłoniły mnie do sprawdzenia kolejnych produktów oraz do skierowania do przedsiębiorcy formalnej reklamacji.

Skład w aplikacji a skład na etykiecie dostarczonego produktu

Jednym z przeanalizowanych przeze mnie posiłków było „Spaghetti pełnoziarniste z krewetkami w kremowym sosie z pomidorkami cherry, serem i natką”.

W aplikacji Maczfit wskazano w odniesieniu do tego posiłku między innymi wodę – 31%, krewetki – 25%, makaron spaghetti pełnoziarnisty – 13%, śmietankę 30% – 11%, pomidor daktylowy czerwony – 9%, cebulę – 3% oraz parmezan – 2%.

Na etykiecie dostarczonego produktu skład został przedstawiony w odmienny sposób, ponieważ wskazano między innymi sos śmietanowo-serowy – 32,1%, krewetki duszone w pomidorach z czosnkiem i natką – 18,9%, pomidorki daktylowe – 10,4% oraz parmezan – 2,1%. Szczegółowy wykaz składników znajdujący się na etykiecie obejmował ponadto między innymi cukier, wzmacniacz smaku – glutaminian monosodowy, stabilizator – gumę ksantanową oraz substancję konserwującą – sorbinian potasu.

Jednocześnie wartości odżywcze prezentowane w aplikacji oraz na etykiecie pozostawały praktycznie identyczne, ponieważ w obu przypadkach wskazano między innymi wartość energetyczną wynoszącą 549 kcal w porcji.

Stwierdzenie tego rodzaju różnic nie uprawnia jeszcze do automatycznego przyjęcia, że przedsiębiorca naruszył przepisy prawa albo że rzeczywista receptura produktu była inna od deklarowanej. Ocena prawna wymaga ustalenia rzeczywistego składu produktu, sposobu konstruowania wykazu składników, informacji udostępnianych konsumentowi przed dokonaniem zakupu oraz przyczyn rozbieżności pomiędzy poszczególnymi źródłami informacji.

Z tego względu zasadniczym przedmiotem sprawy nie jest dla mnie obecność glutaminianu monosodowego, gumy ksantanowej czy sorbinianu potasu, ponieważ sama obecność dopuszczonego do stosowania dodatku do żywności nie przesądza o niezgodności produktu z prawem. Istotą problemu pozostaje natomiast ustalenie, czy konsument przed dokonaniem wyboru otrzymał prawidłową i wystarczającą informację o składzie produktu, który następnie został mu dostarczony.

Rzetelna informacja o żywności jako obowiązek przedsiębiorcy

Podstawowe znaczenie dla oceny opisanej sytuacji ma rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności, które jest bezpośrednio stosowane również w Polsce.

Zgodnie z art. 7 ust. 1 tego rozporządzenia informacje na temat żywności nie mogą wprowadzać konsumenta w błąd, w szczególności co do właściwości środka spożywczego, a zwłaszcza jego charakteru, tożsamości, właściwości, składu, ilości, trwałości, kraju lub miejsca pochodzenia oraz metod wytwarzania lub produkcji.

Znaczenie tego przepisu wykracza poza sam zakaz podawania informacji obiektywnie nieprawdziwych, ponieważ art. 7 rozporządzenia ustanawia szerszą zasadę rzetelnego informowania konsumenta. Informacje dotyczące żywności powinny być zatem nie tylko prawdziwe, lecz również przedstawione w sposób, który nie powoduje powstania u przeciętnego konsumenta mylnego wyobrażenia o produkcie będącym przedmiotem zakupu.

Z perspektywy ochrony konsumenta szczególnego znaczenia nabiera okoliczność, że informacja o składzie może bezpośrednio wpływać na decyzję o wyborze określonego produktu. Konsument może bowiem kierować się nie tylko obecnością alergenów, lecz również rodzajem użytych składników, stopniem przetworzenia produktu, indywidualnymi preferencjami żywieniowymi albo chęcią unikania określonych dodatków, nawet jeżeli dodatki te są prawnie dopuszczone do stosowania.

Prawo konsumenta do informacji nie może zatem zostać sprowadzone do technicznego obowiązku umieszczenia wykazu składników w dowolnym miejscu i w dowolnym momencie procesu sprzedaży, ponieważ informacja spełnia swoją funkcję jedynie wtedy, gdy konsument może zapoznać się z nią w czasie pozwalającym na wykorzystanie jej przy podejmowaniu decyzji zakupowej.

Sprzedaż żywności przez internet i aplikację

Szczególne znaczenie dla cateringu dietetycznego ma art. 14 rozporządzenia nr 1169/2011, który reguluje sprzedaż żywności na odległość.

W przypadku żywności opakowanej oferowanej do sprzedaży za pośrednictwem środków porozumiewania się na odległość obowiązkowe informacje na temat żywności, z wyjątkiem informacji wskazanej w art. 9 ust. 1 lit. f rozporządzenia, powinny być dostępne przed ostatecznym dokonaniem zakupu. Wszystkie obowiązkowe dane powinny być natomiast dostępne również w momencie dostawy.

Regulacja ta ma zasadnicze znaczenie w przypadku produktów wybieranych za pośrednictwem aplikacji, ponieważ konsument nie ma możliwości wzięcia produktu do ręki i przeczytania jego etykiety przed dokonaniem wyboru. Funkcję etykiety na etapie poprzedzającym zakup przejmują zatem informacje udostępniane konsumentowi w ramach kanału sprzedaży na odległość.

Nie można wobec tego automatycznie przyjąć, że prawidłowe oznakowanie produktu w chwili jego dostarczenia usuwa każdą ewentualną nieprawidłowość dotyczącą informacji przekazywanej wcześniej. Jeżeli określona informacja powinna być dostępna przed ostatecznym dokonaniem zakupu, jej przekazanie dopiero na etykiecie produktu dostarczonego konsumentowi może nastąpić zbyt późno, aby mogła ona spełnić swoją podstawową funkcję, czyli umożliwić świadomy wybór.

Mechanizm ochrony jest w tym zakresie logiczny: konsument powinien najpierw otrzymać wymagane informacje, następnie na ich podstawie podjąć decyzję, a dopiero w dalszej kolejności zawrzeć umowę i otrzymać produkt.

Czy różnica w składzie może stanowić praktykę wprowadzającą w błąd?

Opisany problem powinien być analizowany również na gruncie polskiej ustawy z 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.

Zgodnie z art. 4 tej ustawy praktyka rynkowa stosowana przez przedsiębiorcę wobec konsumentów jest nieuczciwa, jeżeli pozostaje sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy, w trakcie jej zawierania albo po jej zawarciu.

Szczególne znaczenie może mieć art. 5 ustawy odnoszący się do działania wprowadzającego w błąd. Ustawodawca przyjmuje, że praktykę rynkową uznaje się za działanie wprowadzające w błąd, jeżeli w jakikolwiek sposób powoduje ona lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął.

Ocena takiej praktyki może dotyczyć między innymi informacji odnoszących się do cech produktu, w tym jego składu.

W konsekwencji prawnie istotna może być sytuacja, w której konsument dokonał wyboru określonego produktu właśnie ze względu na przedstawione mu informacje dotyczące jego składu, jeżeli następnie okaże się, że informacja ta nie odpowiadała rzeczywistemu produktowi. Dla oceny praktyki wprowadzającej w błąd istotne jest bowiem nie tylko wystąpienie rzeczywistego skutku ekonomicznego, lecz również potencjalna zdolność określonego sposobu prezentowania informacji do wpłynięcia na decyzję przeciętnego konsumenta.

Możliwy wymiar zbiorowy sprawy

Ocena prawna wyglądałaby inaczej, gdyby stwierdzona rozbieżność dotyczyła wyłącznie jednego produktu wskutek jednostkowego błędu, natomiast inaczej należałoby analizować sytuację, w której podobny sposób prezentowania informacji występowałby w odniesieniu do większej liczby produktów lub konsumentów.

Jeżeli praktyka przedsiębiorcy mogłaby naruszać zbiorowe interesy konsumentów, znaczenie mogą mieć również przepisy ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów oraz kompetencje Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Na obecnym etapie nie ma podstaw do przesądzania, że stwierdzona przeze mnie sytuacja ma charakter systemowy. Właśnie ustaleniu zakresu ewentualnego problemu służyło między innymi żądanie przekazania historycznych danych dotyczących posiłków objętych moim zamówieniem.

Dlaczego zażądałam historycznych składów?

Po stwierdzeniu rozbieżności złożyłam formalną reklamację, której przedmiotem nie był wyłącznie zwrot ceny jednego posiłku.

Zażądałam przekazania pełnych składów wszystkich posiłków objętych moim zamówieniem, zgodnych z recepturami rzeczywiście zastosowanymi przy przygotowaniu i dostarczeniu każdego z nich. Wystąpiłam również o informacje dotyczące składników złożonych, zastosowanych dodatków do żywności, konserwantów, stabilizatorów, regulatorów kwasowości, wzmacniaczy smaku, procentowej zawartości określonych składników oraz alergenów.

Jednym z najważniejszych elementów reklamacji było żądanie przekazania historycznych wersji informacji o składzie poszczególnych posiłków, które były prezentowane w aplikacji w chwili dokonywania przeze mnie wyboru lub zamówienia. Zażądałam ponadto wyjaśnienia przyczyn rozbieżności, wskazania składu odpowiadającego rzeczywistej recepturze oraz informacji, czy podobne różnice dotyczyły innych produktów.

Wniosłam również o zabezpieczenie historycznych danych dotyczących mojego zamówienia, wersji receptur poszczególnych posiłków oraz informacji prezentowanych w aplikacji w okresie realizacji zamówienia.

Zakres reklamacji wynika przede wszystkim z faktu, że klientką Maczfit jestem od grudnia 2022 r. Przez niemal cztery lata dokonywałam wyboru posiłków, zakładając, że informacje przedstawiane mi w aplikacji są rzetelne i odpowiadają produktom, które następnie otrzymuję.

Nie przechowywałam etykiety każdego posiłku ani nie wykonywałam każdego dnia zrzutu ekranu aplikacji, ponieważ konsument nie powinien funkcjonować w relacji z przedsiębiorcą w permanentnym stanie podejrzliwości. Istotą obowiązków informacyjnych jest właśnie stworzenie takiego modelu rynku, w którym konsument może racjonalnie zaufać informacjom przekazywanym mu przez profesjonalnego uczestnika obrotu.

Stanowisko przedsiębiorcy i dalsze wyjaśnienie sprawy

W odpowiedzi na moje zgłoszenie zostałam poinformowana, że zostało ono przekazane do Działu Dietetyki, który ma dokładnie sprawdzić zaistniałą sytuację. Przedsiębiorca wskazał również, że potrzebuje czasu na pełną weryfikację oraz że po uzyskaniu informacji wróci do mnie z odpowiedzią. Po czym Maczfit dokonał zwrotu pieniędzy za zamówioną aktualnie dietę, z której nie skorzystałam i zablokował mojego konto w taki sposób, że nie widzę już historii zamówień. 

Prawo do informacji nie jest formalnością

Opisana sprawa ma dla mnie również wymiar osobisty, ponieważ przez niemal cztery lata występowałam w tej relacji przede wszystkim jako konsument, a nie prawnik analizujący obowiązki przedsiębiorcy.

Wybierając posiłek w aplikacji, nie zastanawiałam się nad konstrukcją art. 7 lub art. 14 rozporządzenia nr 1169/2011, ponieważ zakładałam, że informacja przedstawiana przez profesjonalnego przedsiębiorcę odpowiada produktowi, który następnie zostanie mi dostarczony. Dopiero porównanie informacji pochodzących z dwóch źródeł spowodowało, że zaczęłam analizować tę sytuację również z perspektywy zawodowej.

Doświadczenie to dobrze pokazuje, dlaczego przepisy dotyczące obowiązków informacyjnych przedsiębiorców mają tak istotne znaczenie praktyczne. Przeciętny konsument nie powinien być zobowiązany do każdorazowego dokumentowania treści aplikacji, fotografowania etykiet i porównywania poszczególnych pozycji wykazu składników tylko po to, aby upewnić się, że otrzymany produkt odpowiada informacjom, na podstawie których podjął decyzję o jego wyborze.

Ochrona konsumenta opiera się na dokładnie odwrotnym założeniu. To profesjonalny uczestnik rynku dysponuje wiedzą o produkcie, jego recepturze, sposobie produkcji oraz zmianach wprowadzanych w jego składzie, dlatego właśnie na przedsiębiorcy spoczywają obowiązki związane z przekazywaniem konsumentowi wymaganych prawem informacji.

Szczególnego znaczenia nabiera to w przypadku usług świadczonych przez dłuższy czas. Konsument korzystający przez wiele miesięcy lub lat z aplikacji przedsiębiorcy stopniowo buduje zaufanie do prezentowanych w niej danych i nie zakłada, że przy każdym kolejnym zamówieniu powinien samodzielnie weryfikować ich zgodność z informacjami znajdującymi się później na dostarczonym produkcie.

W moim przypadku takie zaufanie budowane było od grudnia 2022 r. Właśnie dlatego stwierdzona obecnie rozbieżność rodzi pytanie wykraczające poza skład jednego posiłku. Chcę ustalić, czy był to jednostkowy przypadek, czy informacje prezentowane mi wcześniej w aplikacji również różniły się od informacji dotyczących rzeczywiście dostarczanych produktów.

Jakie uprawnienia ma konsument?

Konsument, który stwierdzi podobną rozbieżność, powinien w pierwszej kolejności zabezpieczyć materiał pozwalający na późniejsze odtworzenie informacji dostępnych w chwili dokonywania wyboru. W praktyce oznacza to przede wszystkim zachowanie zrzutów ekranu z aplikacji lub strony internetowej, zdjęcia etykiety otrzymanego produktu, potwierdzenia zamówienia oraz korespondencji prowadzonej z przedsiębiorcą.

Następnie zasadne jest zwrócenie się do przedsiębiorcy z reklamacją zawierającą nie tylko opis stwierdzonej różnicy, lecz również żądanie jednoznacznego wyjaśnienia, jaki był rzeczywisty skład dostarczonego produktu oraz z czego wynika rozbieżność pomiędzy informacjami udostępnianymi w poszczególnych kanałach.

W przypadku podejrzenia, że problem dotyczący oznakowania lub informacji o żywności może mieć charakter szerszy, konsument może również rozważyć zawiadomienie właściwych organów kontroli. W zależności od charakteru stwierdzonej nieprawidłowości znaczenie mogą mieć kompetencje Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, natomiast w sytuacji, w której określona praktyka mogłaby naruszać zbiorowe interesy konsumentów, właściwość może należeć również do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Niezależnie od działań organów publicznych ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym przewiduje również instrumenty indywidualnej ochrony konsumenta w sytuacji, w której zastosowanie nieuczciwej praktyki rynkowej zostanie wykazane. Zakres możliwych roszczeń zależy jednak od okoliczności konkretnego przypadku, dlatego nie należy automatycznie utożsamiać każdej różnicy w sposobie przedstawienia składu z powstaniem po stronie konsumenta określonego roszczenia.

Znaczenie sprawy wykracza poza jeden catering dietetyczny

Opisany przypadek zwraca uwagę na problem, który może mieć znaczenie znacznie szersze niż relacja jednego konsumenta z jednym przedsiębiorcą. Coraz większa część decyzji dotyczących zakupu żywności podejmowana jest bowiem w środowisku cyfrowym, w którym konsument przed zawarciem umowy nie ma fizycznego kontaktu z produktem i jest całkowicie uzależniony od jakości informacji udostępnionej przez sprzedawcę.

Dotyczy to nie tylko diet pudełkowych, lecz również zakupów spożywczych dokonywanych przez internet, aplikacji służących do zamawiania żywności oraz innych modeli sprzedaży na odległość, w których informacja cyfrowa poprzedza fizyczne wydanie produktu wraz z rozwojem tego modelu sprzedaży rośnie znaczenie obowiązków informacyjnych przedsiębiorców. Informacja prezentowana na ekranie telefonu nie może być traktowana jako mniej istotna tylko dlatego, że właściwa etykieta znajduje się później na fizycznym opakowaniu. Z perspektywy decyzji konsumenta kolejność jest przecież odwrotna: najpierw widzi on informacje w aplikacji, następnie dokonuje wyboru i dopiero później otrzymuje produkt wraz z etykietą.

Jeżeli obowiązkowa informacja dotycząca żywności powinna być dostępna przed dokonaniem zakupu, jej funkcją jest umożliwienie konsumentowi dokonania świadomego wyboru właśnie na tym etapie. Prawidłowe wykonanie obowiązku informacyjnego należy więc oceniać nie tylko przez pryzmat tego, czy określona informacja ostatecznie znalazła się gdzieś na opakowaniu, lecz również tego, czy konsument otrzymał ją w odpowiednim momencie procesu zakupowego.

Podsumowanie

Sprawa, którą obecnie wyjaśniam z Maczfit, nie jest dla mnie sporem o to, czy określony dodatek do żywności powinien znajdować się w produkcie ani próbą wykazania, że dopuszczone prawem składniki są niebezpieczne dla zdrowia.

Przedmiotem mojego zainteresowania pozostaje kwestia znacznie bardziej fundamentalna: czy konsument, który dokonuje wyboru produktu na podstawie informacji przedstawionych mu w aplikacji, otrzymuje przed podjęciem decyzji rzetelną informację dotyczącą produktu, który zostanie mu następnie dostarczony.

Odpowiedź na to pytanie wymaga obecnie wyjaśnienia przez przedsiębiorcę przyczyn stwierdzonych różnic oraz przekazania informacji pozwalających ustalić, jaki był rzeczywisty skład produktów i jakie dane były udostępniane konsumentowi w chwili dokonywania wyboru.

Do czasu uzyskania tych informacji nie zamierzam przesądzać, czy doszło do naruszenia prawa ani jaka mogłaby być jego skala. Jednocześnie nie uważam, aby zwrot środków finansowych lub zakończenie indywidualnej reklamacji mogły zastąpić odpowiedź na pytanie dotyczące prawidłowości informacji przekazywanych konsumentowi.

Po niemal czterech latach korzystania z usługi chcę wiedzieć, czy informacje o składzie, na podstawie których wybierałam posiłki, odpowiadały rzeczywistym produktom, które następnie mi dostarczano. Jest to pytanie, które jako wieloletnia klientka mam prawo postawić, natomiast jako prawnik uważam je za szczególnie istotne z punktu widzenia standardu ochrony konsumenta w sprzedaży żywności na odległość.

Prawo do rzetelnej informacji nie stanowi bowiem dodatku do ochrony konsumenta, lecz jest jednym z warunków jej rzeczywistego funkcjonowania. Konsument, który nie otrzymuje odpowiedniej informacji przed podjęciem decyzji, nie może dokonać w pełni świadomego wyboru, niezależnie od tego, jak szczegółowa etykieta zostanie mu przedstawiona już po dostarczeniu produktu.

Konsument powinien wiedzieć, co kupuje, zanim podejmie decyzję o zakupie. Właśnie temu służą obowiązki informacyjne przedsiębiorcy i właśnie dlatego sposób ich wykonywania ma znaczenie nie tylko formalne, lecz przede wszystkim praktyczne.

Artykuł przedstawia stan sprawy oraz ocenę prawną według informacji dostępnych na dzień 21 sierpnia 2026 r. Tekst zostanie zaktualizowany po otrzymaniu pełnego stanowiska przedsiębiorcy.

r. pr. dr Katarzyna Kalata

Related Posts