Na koniec lipca 2026 r. w ZUS obsadzonych było 298,5 etatu lekarzy orzeczników, podczas gdy liczba wakatów wynosiła aż 332,9 etatu. Oznacza to, że ponad połowa stanowisk pozostaje nieobsadzona. Średnia wieku lekarza orzecznika wynosi obecnie 63 lata. W artykule Edyty Roś, opublikowanym 13 sierpnia 2026 r. w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, dr Katarzyna Kalata zwróciła uwagę, że przyczyną kryzysu nie są wyłącznie wynagrodzenia. Problem dotyczy całego modelu orzecznictwa ZUS.
Od 13 kwietnia 2026 r. Zakład może zatrudniać lekarzy na bardziej elastycznych zasadach, w tym na podstawie umów o świadczenie usług. Rozszerzono również krąg osób, które mogą wykonywać czynności orzecznicze. W lipcu podwyższono wynagrodzenia lekarzy. Zmiany te były potrzebne, ale pierwsze dane pokazują, że nie zatrzymały odpływu kadry. Praca lekarza orzecznika nadal wiąże się z analizą ogromnej liczby dokumentów, presją czasu i odpowiedzialnością za rozstrzygnięcia, od których może zależeć źródło utrzymania chorego człowieka. Jednocześnie pozostawia niewiele przestrzeni na praktykę kliniczną i rozwój w specjalizacji, dlatego nie jest atrakcyjną ścieżką zawodową dla młodych lekarzy.
Dr Katarzyna Kalata wskazała również na psychiczne obciążenie tej pracy. Lekarz orzecznik nie prowadzi leczenia, lecz ocenia, czy stan zdrowia ubezpieczonego spełnia ustawowe warunki przyznania świadczenia. Jeżeli lekarzy jest coraz mniej, spraw coraz więcej, a podstawowym oczekiwaniem pozostaje szybkość wydawania orzeczeń, wzrasta ryzyko ocen schematycznych i nadmiernie restrykcyjnych.
„ZUS-owi nie brakuje wyłącznie lekarzy. Brakuje mu modelu pracy, który byłby atrakcyjny zawodowo, bezpieczny dla lekarza i sprawiedliwy dla ubezpieczonego”.
Pełny artykuł ukazał się w „Dzienniku Gazecie Prawnej” 13 sierpnia 2026 r.


