Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przedstawiło długo wyczekiwany projekt ustawy o jawności płac, a konkretnie: ustawę nowelizującą Kodeksu pracy, wdrażającą unijną dyrektywę o przejrzystości płac i równości wynagrodzeń kobiet i mężczyzn. Tę długo wyczekiwaną zmianę dr Katarzyna Kalata skomentowała na łamach Dziennik Gazeta Prawna.
Przepisy te stanowią realizację dyrektywy UE 2023/970, którą należy wdrożyć do 7 czerwca 2026 r. Nowa ustawa – według deklaracji Ministerstwa będąca pełnym odzwierciedleniem regulacji unijnych – ma na celu wprowadzenie rozwiązań zwiększających transparentność zasad wynagradzania oraz ułatwienie pracownikom dochodzenia swoich praw w sytuacji nierównego traktowania w zakresie płac.
Kluczową zmianą jest obowiązek tworzenia przez wszystkich pracodawców przejrzystych struktur wynagrodzeń opartych na obiektywnych kryteriach (, co ma ułatwić porównywanie stanowisk i weryfikację równej płacy za tę samą pracę. Pracownicy zyskają prawo do informacji o swojej pensji oraz średnich zarobkach w danej grupie stanowisk, z podziałem na płeć, a pracodawcy będą musieli ujawniać zasady ustalania wynagrodzeń i podwyżek.
Największe wyzwania administracyjne czekają duże firmy – podmioty zatrudniające co najmniej 100 osób będą musiały cyklicznie sporządzać szczegółowe sprawozdania dotyczące luki płacowej i przekazywać je organowi monitorującemu. Raporty obejmą m.in. ogólną i zmienną lukę płacową, medianę luki oraz udział kobiet i mężczyzn w poszczególnych przedziałach płacowych, a część danych zostanie upubliczniona..
Dr Katarzyna Kalata ocenia, że projekt ustawy dotyczącej równego wynagradzania idzie we właściwym kierunku, ale jest zbyt niedoprecyzowany, by realnie zmienić praktykę. Jak podkreśla, wiele rozwiązań jest zbyt ogólnych, a kluczowe elementy – niedookreślone. To rodzi ryzyko, że będziemy mieli do czynienia z kolejną regulacją, która formalnie wdraża dyrektywę, ale nie zmienia praktyk. W jej ocenie szczególnie problematyczny jest zakres nowych obowiązków informacyjnych, jak wskazuje „w małych firmach, o kilkuetapowych strukturach, udostępnienie danych o średnich wynagrodzeniach na stanowiskach porównywalnych może prowadzić wprost do identyfikacji konkretnych osób. Projekt nie przewiduje w tym zakresie żadnych zabezpieczeń chroniących prywatność pracowników. To luka wymagająca uzupełnienia”.
Mecenas Kalata zwraca również uwagę, że ustawa w obecnym kształcie wprowadza obowiązek wartościowania pracy bez określenia choćby minimalnych standardów metodycznych, co może skutkować sporami i nadużyciami.

