Kancelaria Kalata na co dzień prowadzi liczne sprawy Klientów, w których Zakład Ubezpieczeń Społecznych kwestionuje ważność opłacanych składek wynikających z umów o pracę lub umów zlecenia zawartych ze spółkami, w których Klienci posiadają większość udziałów. Dr Katarzyna Kalata na łamach „Gazety Wyborczej” opisała konkretne przypadki tego rodzaju naruszeń ze strony ZUS.
Problem ma charakter systemowy i nie dotyczy jednostkowych błędów organu, lecz mechanizmu wpisanego w obowiązujące przepisy ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Zgodnie z nimi ZUS może w nieograniczonym czasie wydać decyzję o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym, natomiast ubezpieczony może domagać się zwrotu nienależnie opłaconych składek wyłącznie za okres ostatnich pięciu lat. Składki wcześniejsze przepadają bezpowrotnie i zasilają Fundusz Ubezpieczeń Społecznych.
Jednym przypadków obsługiwanych przez Kancelarię jest sprawa pana Tomasza, inżyniera zatrudnionego przez ponad 25 lat we własnej spółce na umowie o pracę. ZUS uznał, że jako wspólnik większościowy nie podlegał podporządkowaniu pracowniczemu, a więc stosunek pracy był pozorny. W konsekwencji organ stwierdził brak podlegania ubezpieczeniom od 1999 r., a składki o łącznej wartości ponad 1,5 mln zł zostały przejęte przez państwo.
Dr Katarzyna Kalata podkreśla, że nawet przy przyjęciu takiej interpretacji Zakład nie powinien zatrzymywać środków ubezpieczonego: „nawet gdyby przyjąć, że osoby te nie podlegały ubezpieczeniom z tytułu stosunku pracy, to Zakład powinien zaliczyć wpłacone składki na właściwy tytuł ubezpieczeniowy, a nie przeksięgowywać je na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Jeżeli Zakład twierdzi, że składki były „nienależne”, to uczciwość wymaga ich zwrotu”.
Podobny mechanizm dotyka osób zatrudnionych na umowach zlecenia, osób prowadzących działalność gospodarczą oraz ubezpieczonych objętych tzw. zbiegiem tytułów. ZUS przyjmuje wówczas, że składki powinny być opłacane wyłącznie z jednego źródła, a pozostałe uznaje za nienależne, mimo że były pobierane przez wiele lat bez zastrzeżeń.
Szczególnie dramatyczne konsekwencje ponoszą osoby już pobierające świadczenia. Przykładem jest inna Klientka Kancelarii, która przez 10 lat dorabiała na umowach zlecenia i co roku składała dokumenty do przeliczenia emerytury. ZUS wszystkie dokumenty przyjmował, wydawał kolejne decyzje i potwierdzał dodatkowy kapitał. A w 2024 r. nagle stwierdził, że umowy były pozorne. Nie przedstawiono żadnych nowych dowodów, nie uchylono wcześniejszych decyzji, wydano nową, sprzeczną z poprzednimi.
W efekcie ZUS nie tylko odmówił zwrotu składek, ale obniżył emeryturę kobiety o 800 zł miesięcznie oraz zażądał zwrotu ponad 92 tys. zł.
Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Marcin Wiącek, który w grudniu skierował wystąpienie do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W oficjalnym stanowisku RPO stwierdził:
„Decyzje ZUS wyłączające z ubezpieczeń społecznych nawet kilkadziesiąt lat wstecz – bez zapewnienia realnej możliwości odzyskania nienależnie pobranych składek – naruszają konstytucyjne standardy ochrony praw jednostki, w tym zaufania obywateli do państwa (art. 2 Konstytucji RP)”.
Zdaniem Rzecznika takie działania naruszają również prawo do poszanowania mienia oraz wolność działalności gospodarczej.
Źródłem problemu jest art. 24 ust. 6g ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Przepis ten ustanawia pięcioletni termin na dochodzenie zwrotu nadpłaconych składek oraz zakaz korekty dokumentów po jego upływie. Po tym czasie składki definitywnie przechodzą na rzecz Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
Eksperci prawa są zgodni – problem wymaga pilnej interwencji ustawodawczej, by przywrócić elementarny porządek Państwa prawa.


