W „Wyborczej” ukazał się artykuł opisujący cztery bulwersujące sprawy przedsiębiorców, od których Zakład Ubezpieczeń Społecznych zażądał zapłaty setek tysięcy złotych rzekomo zaległych składek – często po kilkunastu latach, wyłącznie na podstawie formalnego wpisu w rejestrze. Sprawy te były komentowane przez dr Katarzynę Kalatę.
Jak podkreśla: „Wpis w CEIDG nie jest dowodem prowadzenia działalności. Tytuł do ubezpieczeń społecznych powstaje wyłącznie wtedy, gdy działalność jest faktycznie wykonywana. Sam rejestr nie tworzy obowiązku składkowego„.
W jednej z opisanych spraw przedsiębiorca nie wykreślił działalności z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, mimo że faktycznie jej nie prowadził. Sąd Okręgowy przyznał mu rację – uznając, że brak aktywności gospodarczej wyklucza objęcie ubezpieczeniami.
Dr Kalata zwraca uwagę również na przypadek wszczęcia egzekucji przed wydaniem prawidłowej decyzji: „Organ nie może zajmować rachunku bankowego bez uprzedniego doręczenia decyzji o podleganiu ubezpieczeniom. Takie działanie narusza fundamentalne gwarancje proceduralne”.
W opisanej sprawie, po interwencji prawnej oraz stanowisku Narodowego Funduszu Zdrowia, ZUS uchylił własną decyzję i umorzył rzekome zadłużenie.
Zdaniem dr Katarzyny Kalaty problem ma charakter systemowy: „Nie można po kilkunastu latach twierdzić, że działalność istniała tylko dlatego, że widniała w rejestrze, albo że jej nie było – tylko dlatego, że przedsiębiorca był na zwolnieniu lekarskim. Prawo musi być przewidywalne„.
W orzecznictwie Sądu Najwyższego wielokrotnie wskazywano, że o istnieniu działalności decyduje rzeczywisty stan faktyczny, a nie wyłącznie formalne domniemania.


