25 marca 2026 r. na łamach Wyborcza.biz ukazał się artykuł „Jak ZUS zarabia na zadłużonych przedsiębiorcach. Ściąga od nich 50–200 tys. zł, a dług nie zmniejsza się ani o złotówkę”, w którym opisano praktykę stosowania układów ratalnych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Materiał powstał m.in. w oparciu o sprawy prowadzone przez kancelarię.
Artykuł pokazuje powtarzalny mechanizm: przedsiębiorcy przez lata regulują raty i ponoszą dodatkowe koszty, a mimo to wysokość zadłużenia pozostaje na poziomie zbliżonym do pierwotnego.
W przedstawionych sprawach wspólny jest sposób konstruowania układów ratalnych – niskie raty bieżące, wysoka rata końcowa oraz cykliczne zawieranie aneksów, z którymi wiąże się każdorazowe naliczenie opłaty prolongacyjnej. W efekcie wpłaty pokrywają głównie należności uboczne, a kapitał zadłużenia nie ulega istotnemu zmniejszeniu.
W artykule opisano m.in. przypadki przedsiębiorców, którzy mimo spłat rzędu kilkudziesięciu lub kilkuset tysięcy złotych nadal pozostają z zadłużeniem na poziomie wyjściowym. Jednym z przykładów jest sprawa klientki kancelarii, która po śmierci męża kontynuuje spłatę zobowiązania, nie osiągając realnego efektu oddłużenia.
Jak wskazuje r.pr. dr Katarzyna Kalata: „Układ ratalny powinien prowadzić do realnej spłaty zadłużenia. W praktyce bardzo często prowadzi do sytuacji, w której mimo wieloletnich wpłat kapitał pozostaje w zasadzie niezmieniony.”
Publikacja potwierdza, że problem nie ma charakteru incydentalnego, lecz wynika z konstrukcji stosowanego mechanizmu. Z perspektywy praktyki obrotu oznacza to brak realnej ścieżki wyjścia z zadłużenia dla przedsiębiorców, którzy nie dysponują środkami na jednorazową spłatę zobowiązania.
Pomimo skierowania pytań do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, do czasu publikacji nie przedstawiono stanowiska w sprawie.


