Dr Katarzyna Kalata była gościem programu „Dzień Dobry TVN”, gdzie odniosła się do obowiązków właścicieli psów w przestrzeni publicznej. W centrum dyskusji znalazły się dwa pytania: czy pies zawsze musi być prowadzony na smyczy oraz czy właściciel ponosi odpowiedzialność za jego zachowanie.
Na pierwsze pytanie odpowiedź brzmi: nie — pies nie zawsze musi być na smyczy. Natomiast druga kwestia nie pozostawia wątpliwości: właściciel zawsze odpowiada za swojego psa.
W debacie publicznej często funkcjonuje uproszczone przekonanie, że przepisy prawa nakładają bezwzględny obowiązek prowadzenia psa na smyczy, a czasem także w kagańcu. W rzeczywistości regulacje prawne są bardziej złożone i nie wprowadzają jednego, uniwersalnego modelu zachowania.
Polskie prawo opiera się na standardzie odpowiedzialności oraz realnej kontroli nad zwierzęciem. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, niedopuszczalne jest puszczanie psa bez możliwości sprawowania nad nim kontroli. Kluczowe znaczenie ma więc nie sama smycz, lecz faktyczna zdolność właściciela do panowania nad zachowaniem psa.
Jak wynika z wypowiedzi dr Katarzyny Kalaty, w takich sytuacjach prawo zakłada domniemanie winy po stronie właściciela w zakresie nadzoru nad zwierzęciem. Nawet jeśli pies dotychczas był spokojny i nigdy nie wykazywał agresji, nie zwalnia to opiekuna z odpowiedzialności. Właściciel powinien przewidywać potencjalne reakcje psa, uważnie obserwować jego zachowanie oraz reagować na sygnały, które zwierzę wysyła. Równocześnie istotne jest uwzględnianie bezpieczeństwa i komfortu innych osób w przestrzeni publicznej.
Istotne jest również to, że przepisy nie różnicują tej odpowiedzialności ze względu na rasę psa. Decydujące znaczenie ma wyłącznie to, czy właściciel zapewnił właściwy nadzór i czy był w stanie zapobiec potencjalnie niebezpiecznej sytuacji.

